Kalendarium

* Od 5 do 30 września 2017 r. - piesza pielgrzymka do Santiago de Compostela
* bezterminowo: Akcja społeczna Zielone Bronowice

środa, 17 stycznia 2018

Women in Hutterite Community

The Amish, Mennonite and Hutterite religious groups all arose in Europe during the Protestant Reformation. Collectively, they are known as Anabaptists because they practice adult baptism rather than infant baptism. They also commit to pacifism and segregate themselves from the general population. Because the Catholic majority saw these views as heretical, the Anabaptists were persecuted in Europe, eventually resulting in the migration of many followers to North America. Today, about 45,000 members of the Hutterian Brethren Church live in over 400 colonies. In my essay I will analyze women’s roles in the Hutterite  society and consider reasons which prevent them from changing their position.

The Hutterite notion of gender roles is strictly 16th century, and this strikes many people as unacceptable. They believe in a hierarchy of relationships that is ordained by God. Men have higher status than women, and the elderly deserve the respect of the young. The sex and age ranking is seen in all settings, be it church, school, work, or meals. Women have no voice and no opportunity to compete with men. Males sit on one side of the room and females on the other, with the oldest in the back.

The Hutterite communities have a communal lifestyle and have embraced modern technology in their agricultural practices. They use tractors to farm the land and computers to conduct business with the outside world. However, they may be old-fashioned and dogmatic - women play a very traditional role and the major decisions about the running of the colony are taken by elders, who are all male. One of the Hutterite rules is that a member must ask the permission of an elder to step outside the community. Everything from food, clothes, spectacles and other accessories are provided by the community and in return the menfolk are expected to offer their labour to build homes and do other work required in the colony.

But not all Hutterites can cope with such an insular and claustrophobic life. Some people decide to run away and start a new life in the big city. The price they have to pay is the loss of family ties. The schooling system successfully separates Hutterite children. Having close, primary, intimate, concrete relations with the colony and only a secondary, generalized relationship with the outside world, Hutterites find it hard to interact with strangers, so defection is rare. Fugitives are not prepared to live independently so very often they have to come back.

Women are responsible for various housekeeping duties such as sewing, cleaning and caring for her family. The average Hutterite woman gives birth to at least 11 children. Old people are looked after by their daughters. Women also manage community duties such as cooking, baking, gardening and food preservation. Work fills all day long so there is no time for philosophy.

The Hutterites invented a matching procedure during which once or twice a year the marriageable youth were assembled, and the preacher gave each male a choice of three females from which to select a wife. The man had to wait for the next time if he did not want to marry any of the three. This changed to personal choice in 1830 following the uproar caused when a young girl refused to marry an older man. The Hutterites can marry only members of the Hutterian Brethren Church. Of course, marriage is defined as the holy union of one man and one woman. When a couple marries, the woman leaves her home colony and lives at her husband’s colony. Marriage is seen as a sacred ceremony which stands for the life of the couple.

The Hutterites, who for hundreds of years, through trial and error, have realized that the maximum size for a colony should be 150 people. They have been following this rule for centuries. Every time a colony approaches this number, the colony is divided into two separate colonies. They have found that once a group becomes larger than that, “people become strangers to one another” and they believe, that somehow it changes the community seemingly overnight. At 150 the colony with spontaneously begin dividing into two smaller clans and a new colony is formed. According to Robin Dunbar, this figure seems to represent the maximum amount of people which can have a real social relationship with one another. This increases also the ability to control the closed group.

In my opinion, many conditions shape the women’s attitude towards their lack of equality in the colony. First of all, the principles of Hutterite belief determine the place of the woman in this framework. They cultivate the tradition of their ancestors. Second, members of the community are expected to work and adhere to the faith. Fear of rejection or banishment is strong and serves as a tight form of social control. Third, life in the isolated groups ensures safety. The space outside Hutterite colonies, that is the general North American way of life where individualism and capitalism are emphasized, is seen as based on greed and personal gain, considered by the Hutterites to be the epitome of carnality. In today's world, buffeted by the economy and the threat of redundancy and homelessness, this cradle to grave culture may seem attractive.


* Fragment moich rozważań w nawiązaniu do zagadnień poruszanych na kursie z psychologii religii: "Migration and Religion. Past and Present in V4 Countries."


niedziela, 14 stycznia 2018

Homo religiosus

W ramach jednego z projektów zaliczeniowych kursu "Warsztaty dokumentacji audiowizualnej dla potrzeb religioznawczych badań" musiałam przygotować fotoreportaż zatytułowany "Homo religiosus". Pomysłów miałam wiele, ale moje prośby o współpracę napotkały na brak odzewu. Owszem, otrzymałam jedną wstępną akceptację, ale dopiero po upływie miesiąca od wysłania zapytania, a więc po terminie oddania zdjęć. Zdążyłam już w tym czasie przygotować alternatywny scenariusz, ale nie wykluczam realizacji pierwotnego planu poza obowiązkami studenckimi. Wręcz przeciwnie, na pewno po sesji wrócę do tematu.


Przedstawicieli ruchu Hare Kryszna odwiedziłam bez zapowiedzi. Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kryszny (ISKCON) organizuje spotkania otwarte dla wszystkich zainteresowanych. Poniżej prezentuję rozszerzoną wersję mojego reportażu. Dla osób, które nie studiują religioznawstwa, oficjalny wariant zamknięty w kilku kadrach i pozbawiony komentarza, mógłby być niezrozumiały. Celem projektu było przedstawienie opowieści o człowieku religijnym. Moją główną bohaterką zgodziła się zostać Maria, odziana w tradycyjne sari. Znak na czole nazywa się tilaka i jest malowany glinką ze świętych rzek. Chciałam ukazać również kulisy spotkania, takie jak przygotowanie posiłku czy dekorowanie ołtarza świeżymi kwiatami i owocami. Program składał się z czterech części. W czasie muzycznej formy medytacji (Kryszna-kirtanna siedząco, Jagadisha Das intonował pieśni i mantry oraz grał na harmonium, uderzając jedną ręką w klawisze, a drugą kalikując. Niektórzy akompaniowali mu wykorzystując karatale, czyli parę lekkich blaszanych talerzyków połączonych sznurkiem. Następnie Jagadisha Das wygłosił wykład z Bhagavad-gityMedytacji (Kryszna-kirtan) w zbiorowym tańcu towarzyszyły dźwięki karatali i mrydangi, instrumentu perkusyjnego, złożonego z glinianego korpusu oraz skórzanych membran i naciągu. Prasadam to wspólna wegetariańska uczta na zakończenie spotkania. Zapraszam do obejrzenia mojej fotorelacji.








czwartek, 11 stycznia 2018

Sztuka Mezopotamii

Za wynalazców pisma w dawnej Mezopotamii powszechnie uważa się Sumerów. Najstarsze przykłady pochodzą z Uruk z końca IV tysiąclecia p.n.e. i mają charakter pokwitowań, spisów i gospodarczych dokumentów administracji świątynnej. Były ryte na glinianych tabliczkach, a następnie suszone i wypalane. Pierwsze zapisy składały się z obrazków symbolizujących obiekty fizyczne oraz przedstawień liczb. Z czasem zmieniły się w kompozycje złożone z prostych pociągnięć rylcem w formie klinów i pozbawionych podobieństwa do rzeczywistych przedmiotów. Obrazki upraszczano, odwracano o 90 stopni i poddawano dalszej schematyzacji. Znaki zredukowano do około sześciuset. Wieloznaczność ideogramów usuwano dodając determinatyw, czyli kategorię, do której należy dane pojęcie. Rysunek gwiazdy, oznaczający niebo (an) lub boga (dingir), umieszczony przed imieniem wskazywał, że chodzi o imię boskie. Znak słońca (ud), określający również dzień lub światło, poprzedzony gwiazdą należy odczytać jako "bóg-słońce" (babbar). Pismo klinowe przetrwało w niezmienionej formie przez trzy tysiąclecia. Przypisywano mu w równym stopniu znaczenie utylitarne, co magiczne. Władcy opatrywali napisami pomniki swojego panowania. Inskrypcje klinowe stanowią nieodłączną część wielu rzeźb i reliefów. Optyka starożytnych nie skupiała się na wartościach literackich. W bibliotece Assurbanibala zgromadzono tabliczki z przepowiedniami, definicjami słownikowymi, tekstami modlitw oraz z zaklęciami i zamawianiami. Jedynie niewielki odsetek zbiorów zaliczyć można do literatury pięknej.

Liczne bóstwa sumeryjskie i akadyjskie uosabiały elementy świata widzialnego i zjawiska fizyczne. Każde miasto Mezopotamii otaczało szczególną czcią swojego boga opiekuna, który zamieszkiwał w największej świątyni i troszczył się o dobrobyt mieszkańców oraz potęgę władcy. Na czele panteonu stały trzy bóstwa kosmiczne: An (Anu), Enlil i Enki (Ea). Pierwsze z nich, bóg najwyższy, pierwotnie personifikowało niebo. Drugie, czyli Ziemia, ustalało przeznaczenie. Trzecie, utożsamiane ze światem podziemnym, było uznawane za mistrza magii i przepowiedni oraz stwórcę i nauczyciela człowieka. W sztuce byk albo tiara z rogami leżąca na tronie wizualizowały Anu, taka sama tiara - Enlila, natomiast Ea przestawiany był jako rybo-kozioł. Drugą co do ważności triadę stanowiły bóstwa astralne: Sin (Nanna), Szamasz (Utu, Babbar) i Isztar (Inanna). Pierwsze uosabiało księżyc i rządziło kalendarzem oraz cyklicznym odnawianiem się roślinności. Drugie, jako słońce, które wszystko widzi, pełniło rolę strażnika sprawiedliwości i sędziego wszystkich ludzi. Trzecia postać, bogini-matka, identyfikowana z planetą Wenus, była opiekunką miłości i wojny. W ikonografii bogów przedstawiano w postaci ludzkiej z atrybutami odpowiadającymi roli każdego z nich, a od śmiertelników odróżniały ich tiary z rogami. Z czasem zarysowała się tendencja do zastępowania wizerunków boskich symbolami.

Od połowy VI tysiąclecia p.n.e. zaobserwować można rozwój coraz bardziej wyszukanego zdobnictwa. Ceramika Samarra propagowała motywy geometryczne i dekorację figuralną. Na naczyniach malowano pasy zapełnione krzyżykami, trójkątami, kwadratami i rombami w rozmaitych kombinacjach, uformowane w zygzaki i meandry. Wizerunki ludzi i zwierząt układały się we wzory geometryczne, sprawiając wrażenie ruchu wirowego. W kompozycjach zauważyć można symetrię i linearność. Przejście od konkretu do abstrakcji następowało płynnie. W ceramice Tell Halaf trójkąty i kwadraty tworzyły motywy szachownicy lub podwójnej siekiery z dwóch zestawionych szczytami trójkątów. Pojawiły się również wzory krzywolinijne, takie jak: rozety, gwiazdki, kółka czy motyw rybiej łuski. Charakterystycznym motywem tej kultury stał się bukranion, czyli głowa byka. Wśród przedstawień figuralnych wymienić należy: zwinięte w kłębek węże, ptaki wypełniające pole trójkąta czy uchwycone w ruchu byki, osły i jelenie. Większość naczyń zdobiona była w sposób ornamentalny. W późniejszych fazach dekoracje naśladowały fakturę tkaniny. Znacznie skromniej przedstawiała się rzeźba. Gliniane figurki kobiece o wydatnych kształtach stanowiły wyraz kultu bogini-matki, wspólnego rysu pierwotnych religii. Głowa często potraktowana była schematycznie w przeciwieństwie do przesadnie ukazanej anatomii ciała, co wskazuje na obiekty kultu płodności. Kultura al-Ubajd wytwarzała jednobarwną ceramikę z niewielką ilością geometrycznych dekoracji. Gliniane posążki prezentowały wydłużone postaci mężczyzn i kobiet. Wyraźnie zaznaczano jedynie ręce, a głowy wzorowane były na wężach. Najsilniejszy akcent w tym okresie padał na rozwój monumentalnej architektury. W ośrodku artystycznym w rejonie Suzy powstawały wysokie kubki pokryte jasnokremową angobą. Jednym z najciekawszych przykładów jest przechowywane w Luwrze przedstawienie zgeometryzowanej postaci koziołka. Ogromne zakręcone rogi zakreślają koło wokół abstrakcyjnego motywu. Wizerunek zwierzęcia stanowi pretekst dla formy, która tworzy harmonijne połączenie koła z trójkątem. Poziome elementy kompozycji równoważy pas zdobiony ptakami o niezwykle wydłużonych szyjach.

Masywne budowle sumeryjskie urozmaicano w technice mozaikowej. Szerokie, płaskie główki wypalonych z gliny stożków w kształcie gwoździ malowano na różne kolory. Powierzchnię, przeznaczoną do ozdobienia, powlekano grubą warstwą mokrej gliny i wciskano w nią barwne elementy. Powstawały w ten sposób wzory geometryczne przypominające dywan. Mozaika nie tylko ukrywała cegły, ale także wzmacniała konstrukcję.

Cylindryczne pieczęcie z twardych gatunków kamienia pozwalały na przeniesienie wzoru o dowolnej długości w układzie pasowym. Tocząc walec pieczęci po miękkiej glinie grawerzy starosumeryjscy przedstawiali mitologiczne sceny ofiar, procesji i uczt. Na reliefie uwieczniono pasterza Dumuzi, obok którego pochylone górą wiązki  trzciny symbolizują obecność bogini Inanny. Na odcisku innej pieczęci zwierzęta zgromadziły się przed Drzewem Życia.

Rzeźba w dorzeczu Dijali nie polegała na naśladowaniu wyglądu człowieka, ale na dążeniu do przedstawienia modlitwy jako więzi duchowej z bogiem. Posążki cechowały się niesamowitym wyrazem inkrustowanych oczu i napiętą, skupioną postawą ciała. Stosowano uproszczenia i geometryzację w kształtowaniu bryły. Proporcje i szczegóły budowy anatomicznej nie miały żadnego znaczenia. Figurki ustawiano w świątyni jako świadectwo pobożności adorantów, a bóstwo samo potrafiło rozpoznać swoich czcicieli. Zmiana stylu nastąpiła w połowie III tysiąclecia p.n.e. Pojawił się modelunek bardziej szczegółowy, który uwydatniał rysy twarzy i nadawał miękkość konturom ciała. Wyczuwalny stał się inny stosunek do bóstwa, a mianowicie wyzwolony od bojaźni.

Płaskorzeźby pozwalały na przedstawienie większej ilości osób oraz ich wzajemnych relacji. Uwiecznione sceny związane były z kultem religijnym. Świat widzialny przenikał do wyobrażeń mitycznych, wypełnionych fantastycznymi stworami o kształtach półludzkich i półzwierzęcych lub będących połączeniem kilku zwierząt. Na płytkach wotywnych, kamiennych naczyniach i insygniach władzy zobaczyć można orły o lwich głowach czy byki z ludzkimi twarzami.

W grobach królewskich I dynastii Ur odnaleziono arcydzieła rzemiosła jubilerskiego, hafty i mozaiki. Szczególną precyzję zauważyć można w rzeźbie barana wspartego przednimi kopytami na kwitnącym krzewie. Artysta połączył złoto, lapis-lazuli, srebro, macicę perłową i kolorowe kamienie, aby oddać znany z gliptyki motyw zwierząt wspinających się na święte drzewo. Runo ukazano w formie równoległych rzędów frędzli. W identyczny sposób Sumerowie przedstawiali ludzi odzianych w owcze skóry. Wyroby ze szlachetnych metali były jednak rzadkie, natomiast dużą popularnością w Mezopotamii cieszył się brąz.


Artykuł opracowany na podstawie książki: K. Gawlikowska, Sztuka Mezopotamii, Warszawa 1975


środa, 10 stycznia 2018

Wyzwanie międzykulturowe #1 Mezopotamia

W poszukiwaniu inspiracji do pierwszego zadania przenieśmy się do Mezopotamii, starożytnej krainy leżącej w dorzeczu Eufratu i Tygrysu. Większość z Was pamięta ze szkoły o Sumerach i Babilończykach, ale na obszarze tym rozwijał się szereg kultur, państw i imperiów, których twórcami były różne ludy: Akadyjczycy, Asyryjczycy, Amoryci, Huryci, Kasyci czy Chaldejczycy. Waszym zadaniem będzie stworzenie nowej pracy w dowolny sposób nawiązującej do wybranego przez Was elementu z kategorii sztuki i ikonografii, które przed wiekami powstawały w tym regionie.



Najprościej oczywiście wykorzystać symbol wywodzący się z danej cywilizacji. Przygotowałam kilka okrągłych zawieszek jako przykład. Bazą były plastikowe kółeczka spod nakrętki słoika po kawie. Pomalowałam je srebrną i czarną farbą. Mogą służyć jako wisiory albo kolczyki. Wydają się wielkie, ale cienki plastik nie obciąża ucha.



Pierwszym zaczerpniętym wzorem jest gwiazda wschodnia. Na Bliskim Wschodzie planeta Wenus jako gwiazda zaranna była bogiem, lecz jako gwiazda wieczorna stawała się boginią. W Asyrii i Babilonie obydwa bóstwa połączono w jedną boginię o męskich cechach wojownika: Inanę lub Isztar. W Syrii nazywano ją Astarte, a w Egipcie - Asztoret. Czczona była jednocześnie jako bogini miłości, jak i wojny oraz rozlewu krwi. Również drugi znak, oktogram, przedstawia Jutrzenkę poświęconą sumeryjskiej bogini miłości i wojny. Według mitu, Inana zeszła do kraju podziemnego i przeszła przez siedem bram piekła, żeby uratować swojego ukochanego z rąk jego siostry, Królowej Świata Zmarłych. Trzeci piktogram, ośmiopromienną gwiazdę symbolizującą planetę Wenus, asyryjsko-babilońska bogini Isztar nosiła jako patronka płodności i miłości zmysłowej. W następnym poście przybliżę charakterystyczne cechy sztuki i ikonografii Mezopotamii. 

Zapraszam do zapoznania się z regulaminem i do wspólnej zabawy. W przypadku wątpliwości - pytajcie. Udział może wziąć każdy, kto prowadzi bloga. Wystarczy własnoręcznie wykonać pracę na temat obowiązujący w danej edycji. Chęć dołączenia do wyzwania zgłaszacie w komentarzu, a link do posta, w którym prezentujecie swoje dzieło, dodajecie poniżej do "niebieskiej żabki". Zachęcam do tworzenia biżuterii, dekoracji, zabawek, kartek, rysunków, obrazów, ubrań i dodatków. Jeśli upieczecie ciasteczka w kształcie starożytnych posążków i zdążycie im zrobić zdjęcia, zanim znikną w Waszych brzuchach - jak najbardziej zadanie będzie zaliczone. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni. Technika wykonania i tworzywo absolutnie dowolne. A w przyszłym miesiącu przeniesiemy się do Indii.




piątek, 5 stycznia 2018

Wyzwanie międzykulturowe - regulamin

Podróżuję po świecie i odkrywam rzeczy niezwykłe. Wiele czasu spędzam na wertowaniu mądrych ksiąg. Pomyślałam więc, że warto połączyć naukę z rękodziełem. Starożytne cywilizacje, mitologie różnych ludów, zapomniana ikonografia i dzieła zamknięte w muzeach mogą odżyć w sztuce współczesnej. Chciałabym zaproponować Wam udział w zabawie, w której inspiracją twórczą będą artystyczne dokonania przedstawicieli dawnych kultur. Technika wykonania prac jest absolutnie dowolna. Forma i przeznaczenie zależy wyłącznie od Waszej fantazji. Nie narzucam również drogi interpretacji tematu wyzwania. 10 stycznia 2018 r. otworzę pierwszą kopalnię pomysłów: Mezopotamię. Czy ktoś odważy się podjąć rzuconą przeze mnie rękawicę?


Regulamin

1. Zabawa jest nieodpłatna, nie stanowi rywalizacji i nie przynosi żadnych korzyści materialnych.

2. Udział w zabawie mogą brać wszystkie osoby prowadzące bloga o dowolnej tematyce.

3. Uczestnicy zgłaszają własnoręcznie wykonane prace plastyczne w dowolnej technice rękodzielniczej.

4. Praca musi być nowa, nie publikowana wcześniej, wykonana pod wpływem inspiracji tematyką danego etapu.

5. Zabawa potrwa cyklicznie przez cały rok 2018 i w każdym miesiącu nawiąże do innego dorobku kulturowego.

6. Tematyka każdego etapu zostanie ogłoszona 10 dnia danego miesiąca.

7. Następnego dnia opublikuję krótki artykuł na temat sztuki związanej z tematem wyzwania.

8. Każdy etap zostanie podsumowany w osobnym poście.

9. Uczestnicy zabawy wyrażają zgodę na umieszczenie zdjęcia swojej pracy na moim blogu w poście podsumowującym dany etap.

10. Każdy uczestnik sam wskazuje w poście wybrane zdjęcie, które ma ukazać się w podsumowaniu.

11. Osoby, które mają zablokowaną możliwość kopiowania treści, proszone są o przesłanie wybranego zdjęcia na mój adres e-mail.

12. Chęć udziału w zabawie należy zgłosić w komentarzu pod postem ogłaszającym temat wyzwania w danym miesiącu.

13. Link odsyłający bezpośrednio do posta ze zgłaszaną pracą należy wstawić za pomocą "żabki" In Linkz umieszczonej w poście aktualnego wyzwania.

14. Zgłoszenia do danego etapu możliwe są przez jeden miesiąc do momentu aktywności "żabki" In Linkz.

15. Każdy uczestnik może zgłosić tylko jeden post do danego etapu, ale ilość zaprezentowanych w nim prac jest dowolna.

16. Prace zgłaszane na moje wyzwanie mogą brać udział we wszystkich innych wyzwaniach i zabawach.

17. Do zabawy można przyłączyć w dowolnym momencie i wziąć udział w dowolnej ilości etapów wyzwania.

18. Każdy uczestnik zobowiązuje się do odwiedzenia wyzwaniowych postów pozostałych osób i w miarę możliwości pozostawienia tam komentarza.

19. Zgłaszana praca może być swobodną interpretacją danego tematu, należy jednak w poście wskazać nieoczywiste nawiązanie.

20. Cele wyzwania:

- edukacyjny: chętnie podzielę się moją wiedzą i z ogromną przyjemnością nauczę się czegoś od Was,

- promocyjny: prezentacja prac, poznawanie nowych blogów i zapoznanie się z różnymi technikami rękodzieła,

- kreatywny: samodzielna interpretacja tematyki danego etapu oraz inspirowanie innych osób.


piątek, 29 grudnia 2017

Anioły i demony

To nie jest fotomontaż. Do wykonania takich zdjęć wystarczy ciemne pomieszczenie, aparat, statyw i latarka. Malowanie światłem to kreatywna technika fotografii bazująca na długich czasach naświetlania i punktowym źródle światła. Efekt końcowy ukazuje tylko te elementy, które były dostatecznie podświetlone i nieruchome. Dzięki funkcji Bulb na trybie manualnym można tak długo naświetlać zdjęcie, jak długo wciśnięty jest spust migawki.


Na pierwszej fotografii najpierw podświetliłam modelkę z przodu, przesuwając strumień światła z latarki po całej sylwetce od dołu do góry i nieco dłużej zatrzymując go na twarzy. Potem przeskoczyłam do tyłu i dorysowałam aureolę świecąc w stronę obiektywu. Na drugim zdjęciu podświetliłam latarką twarz modelki, zgasiłam, a w tym czasie modelka przesunęła się w bok, ponownie podświetliłam twarz, zgasiłam i powtórzyłyśmy podświetlenie w kolejnej pozycji. Dzięki temu na jednym kadrze zapisały się trzy mroczne portrety tej samej osoby. Obraz "ognika" uzyskałam dzięki żarówce o cieplejszej barwie światła.

Oczywiście, malowana światłem sesja nie zostałaby zrealizowana bez pomocy moich przyjaciół. Musiałam wypożyczyć elementy do stylizacji i maksymalnie wykorzystać cierpliwość moich modelek. Specjalne podziękowania kieruję do Marty, Beaty, Mileny, Niny, Basi i Marcina. Przede mną jeszcze dwa projekty graficzne oraz jeden fotoreportaż religioznawczy, do którego wciąż poszukuję bohatera. Na razie jednak zaszyłam się w górach i lasach. Zdjęciami z moich wędrówek podzielę się niebawem. Życzę wszystkim wspaniałej zabawy sylwestrowej oraz niewyczerpalnych źródeł inspiracji i szczęścia w Nowym 2018 Roku.


wtorek, 26 grudnia 2017

Czas niespodzianek

Święta przynoszą ze sobą prezenty. Do mojej kolekcji kotów dołączyły dwa: czarny i fioletowy. Moje żywe kociaki pokażę Wam dopiero w przyszłym roku, bo siedzę już na plecaku i uciekam pooddychać czystym powietrzem na szczytach gór. Micia jest niekwestionowaną Królową Niespodzianek i znowu przysłała mi paczuszkę. Wydziergała dla mnie cudną fioletową torebkę i słodkiego czarnego kotka. Drugim zaskoczeniem była przesyłka od Kasi i Oli. Tak pięknej kociej zakładki jeszcze nie widziałam. Na pewno umili mi czytanie naukowych ksiąg, które zamierzam przestudiować w pięknych okolicznościach przyrody.




piątek, 22 grudnia 2017

Choinka w wiklinie

Mało tworzę ostatnio, ale gdzieś pomiędzy nocą a dniem plecie się wiklina. O tej porze roku najbardziej kłopotliwa jest wykończeniówka, a więc lakierowanie, preferowane na zewnątrz, ograniczane warunkami pogodowymi i czasem niezbędnym do wyschnięcia z każdej strony. Całości dotychczasowej produkcji nie zaprezentuję, bo zdecydowana większość urobku trafi do puli prezentowej, ale kilka prac może już pokazać się światu. Tradycyjnemu bałwanowi towarzystwa dotrzymuje bałwan olafowaty. W dzisiejszych czasach wszystko jest schin i Olaf dostosował się kolorem skóry do azjatyckich trendów. Chciał być wyjątkowy. Największej figurce śnieżne stwory sięgają do pasa. Srebrzysty aniołek jest dwufunkcyjny. Może stać albo wisieć dzięki makramowej aureoli.



Potrójną odsłonę najnowszych prac z papierowej wikliny zgłaszam do świątecznego wyzwania w Klubie Twórczych Mam. A Wam chciałabym złożyć życzenia cudowności w przeżywaniu Świąt Bożego Narodzenia, radości w sylwestrowych szaleństwach, szczęścia i realizacji wymarzonych projektów w Nowym Roku.




czwartek, 21 grudnia 2017

Koncert kolęd

Mój gust muzyczny skłania się przede wszystkim w kierunku rocka i mam ogromną słabość do dźwięków gitary. Za muzyką kościelną, poza kilkoma wyjątkami, zwyczajnie nie przepadam. Kolędy w wykonaniu Ars Cantandi, Chóru Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu pod batutą Anny Grabowskiej-Borys, już po pierwszych nutach dołączyły do grona moich faworytów. Na organach akompaniował Filip Presseisen. Organizatorem tego wydarzenia był Wojciech Kucharski, zafascynowany twórczością Henryka Miłka, żyjącego w latach 1878-1943 i pochodzącego właśnie z Wawrzeńczyc. Wśród mieszkańców koncert również budził niezwykłe emocje, gdyż do śpiewania zaproszone zostały dzieci z chóru działającego w tutejszej szkole.





Jeśli macie ochotę poczuć muzyczny dreszcz z ubiegłego stulecia, to zapraszam do kościoła w Wawrzeńczycach w dniu 20 stycznia 2018 r. o godzinie 17:00. Wrocławski chór we współpracy z krakowskim wirtuozem organowym zaprezentuje Mszę Pasterską Henryka Miłka. Wstęp wolny.




Nurtuje mnie pewna tajemnica związana z zabytkowym kościołem w Wawrzeńczycach. Pierwotnie miał dwoje patronów: św. Zygmunta i św. Marię Magdalenę. Zastanawiam się, czym Zygmunt się naraził, że zniknął z nazwy parafii i jedynie figura na głównym ołtarzu przypomina o dawnej jego pozycji.


środa, 20 grudnia 2017

Podejdź no do płota

Dla mieszczucha zwierzęta gospodarskie stanowią niebywałą atrakcję. Do Wawrzeńczyc pojechałam w zupełnie innym celu, ale o tym w następnym odcinku. Wiedzieliście, że kozy mają takie długie rzęsy? Czarne owce w stadzie były aż dwie, ale podobno runo zjaśnieje im w okresie dorastania. Karmiąca je matka przypominała surrealistyczną hybrydę z dwunastoma nogami. Po drugiej stronie przechadzały się strusie, a gęsi łypały na mnie jednym okiem.